Sypialnia zwykle służy nam do dwóch czynności – do snu i do seksu. Ale to nasuwa pytanie: jak uprawianie seksu (akt, który w istocie ma na celu pobudzenie) przygotowuje nas do zaśnięcia? Okazuje się, że te dwie akcje idą w parze. Więcej seksu pomaga spać, a więcej snu zwiększa popęd seksualny.

Czy stosunek seksualny pomaga w zaśnięciu?

Tak, seks może rzeczywiście ułatwić zasypianie. Wynika to głównie z hormonów uwalnianych podczas aktu. Seks zwiększa oksytocynę (hormon, który sprawia, że ​​czujesz się połączony z partnerem) i obniża poziom kortyzolu (hormonu związanego ze stresem). Dodatkowo, orgazm uwalnia hormon zwany prolaktyną, który sprawia, że ​​czujesz się zrelaksowany i śpiący. Wszystko to prowadzi do przyjemnego, sennego stanu, który idealnie nadaje się do przytulania i zasypiania.

Dodatkowa premia dla kobiet polega na tym, że seks zwiększa poziom estrogenu, wzmacniając fazę REM i dając głębszy sen. Mężczyźni też nie są pominięci, śpią równie głęboko po odbytym stosunku. W rzeczywistości istnieje nawet francuski termin określający, jak szybko mężczyźni zasypiają po orgazmie: le petit mort. Duży wpływ ma na to sam fakt orgazmu, jeśli zatem stosunek nie kończy się szczytowaniem, to będziemy po nim pobudzeni i trudniej będzie nam spokojnie i szybko zasnąć.

Jeśli brak snu szkodzi twojemu życiu seksualnemu, odpowiedzią może być seks. Dzieje się tak, ponieważ satysfakcja seksualna jest doskonałym środkiem odstraszającym stres, a także sposobem na bliższy kontakt ze swoim partnerem – a gdy poczujesz się szczęśliwszy w związku, to te uczucia przyczynią się do lepszej jakości snu (a cykl trwa nadal i dłużej!). Zamiast leżeć w łóżku, martwiąc się, dlaczego nie możesz zasnąć, zwróć się do partnera i zainicjuj seks.